czwartek, 22 maja 2014

Bohaterowie.

               Kourtney Evans

                   Calum Hood

              Luke Hemmings

              Michael Clifford

                 Ashton Irwin




Rozdział 1.

-Złap się mnie!- brunet po raz kolejny wybuchnął śmiechem.

-Nie nie nie- powtórzyłam kilka razy. Nie zrobie tego, nawet o tym nie myśl Calum- krzyknęłam rozbawiona i troche zdenerwowana tym całym zamieszaniem. 

-Kochanieee- jęknął opierając dłonie na swoich biodrach. Ufasz mi?- zapytał.

-Tak- odpowiedziałam bez żadnego zastanowienia. 

-Więc błagam, rusz swój zgrabny tyłek i wsiądź ze mną na ten motor. Przecież nic Ci nie będzie, umiem tym kierować- wskazał na motocykl- który w sumie sama nie wiem skąd wziął.

-A tak przy okazji, kogo to?- zapytałam. Chyba nie chcesz mi powiedzieć ze kupiłeś sobie motor?

-Nie, to Michaela- uśmiechnął sie i ruszył w moją strone. Wsiadaj-objął mnie w talii i pokierował w strone pojazdu. 

-Gdzie jedziemy?- rzuciłam pośpiesznie.

-Zobaczymy.. jeszcze nie mam żadnego konkretnego celu. 

Przecież umre jak na to wsiądę. 

-Czy nie lepiej byłoby gdybyśmy wyskoczyli do klubu albo na kolacje do jakiejś restauracji w centrum? Jest piątek, nie mam zamiaru spędzać go na motorze, umierając ze strachu. 

-No dobra- odpowiedział wzruszając ramionami. 

Wow, nie sądziłam ze tak szybko odpuści. 

-Ale daj mi chwile, musze odstawić motor do Michaela- wsiadł na niego i chwycił kask. -Wrócę za jakieś 20 minut, a ty w tym czasie zacznij sie szykować. A, zapomniałbym! Ubierz coś seksownego bo tego wi.eczoru nie mam zamiaru odrywać od Ciebie wzroku kotku- puścił mi oczko i odpalił silnik. 


Pokręciłam głową i ruszyłam do głównego wejścia apartamentowca w którym mieszkaliśmy. Skierowałam sie w kierunku jednej z czterech wind.


~*~


Owinęłam sie ręcznikiem i ruszyłam do sypialni. Stanełam przed szafą i usłyszałam jak chłopak wchodzi do mieszkania. Rzucił klucze na komodę która znajdowała sie koło drzwi i udał sie do kuchni. Nalał odrobinkę whisky do szklanki i oparł sie o framuge drzwi od naszej sypialni.


-Zdecydowałaś sie na coś?- zapytał lustrując mnie.

-Nie.. jeszcze nie- westchnęłam odwracając sie do niego. Czy ty nie za szybko zaczynasz pić?- uniosłam jedną brew i podeszłam do niego wyjmując mu szklanke z dłoni. Przecież musisz kierować- mruknęłam odstawiając to na stolik. 

-Przecież od takiej ilości nie będę nawet pijany- ściągnął swoją koszulke i zawiesił ją sobie przez ramie. 

-Idź sie ogarnąć, zaraz 20 a my jeszcze w proszku- znów podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej czarne obcisłe spodnie z wysokim stanem i do tego czerwoną koszule w krate, która sięgała mi do połowy tyłka. 


Założyłam czystą bieliznę i wsunęłam na siebie ubrania. Usiadłam przy toaletce i zaczelam sie malować. Gdy mój makijaż był w pełni gotowy, wsunęłam na nogi czarne botki na średniej wielkości "klocku" i przejrzałam sie w lustrze. Poprawiałam jeszcze włosy, kiedy brunet wszedł do pokoju z ręcznikiem owiniętym na biodrach. Krople wody, które znajdowały sie na jego równie mokrych włosach spływały mu po twarzy, szyi i torsie- spadając na panele. Cholera, wyglądał strasznie seksownie. Spojrzałam na niego, oblizując dyskretnie usta. Zauważył to. Sądząc po jego minie, bardzo się mu to spodobało bo zaśmiał sie cicho i przejechał kciukiem po swojej dolnej wardze, lustrując mnie z góry na dół.


-Świetnie wyglądasz kochanie- puścił mi oczko. Chętnie bym Cie teraz przeleciał, mmm nawet nie wiesz jaką mam na to ochote- wymruczał.

-Przestań!- powiedziałam szybko iż wiedziałam czym może sie to skończyć. Nie teraz- dodałam widząc jego rozbawiony wyraz twarzy.

-To kiedy?- ruszył w moją stronę uśmiechając sie trumfalnie. 

-Nie teraz- powtórzyłam, podkreślając każde słowo. 

-Nie graj ze mną. Wiesz, że tego nie lubie- stanął blisko mnie, odgarniając mokre włosy ze swojego czoła.

-Denerwowanie Ciebie to moje ulubione zajęcie- wyszczerzyłam sie poprawiając jego ręcznik.

-Chyba nie chcesz wiedzieć co jest moim ulubionym zajęciem..

-Nie karz mi zgadywać- westchnęłam i odsunęłam sie od niego, podchodząc do lustra. -Ubieraj sie, zaraz wychodzimy- powiedziałam wkładając kolczyki do uszów. 


Calum włożył na siebie czarne skinny jeans, i biały t-shirt z logiem Hard Rock Cafe, podwinął rękawki a na nogi założył całe czarne vansy. Zarzuciłam na siebie czarną skórzaną ramoneske a on dłuższą bejsbolówke ze skórzanymi rękawami. Wrzuciłam do czarnej kopertówki telefon, portfel i klucze do mieszkania. Chwyciłam go za rękę i wyszłam z mieszkania które zakluczył Hood. Zjechaliśmy windą na podziemny parking który należał do apartamentowca w którym mieszkaliśmy i wsiadliśmy do czarnego porshe. 


-To gdzie jedziemy?- zapytałam.

-Kings Cross- odpowiedział rozglądając sie po parkingu. Umówiłem sie tam z chłopakami o 21- dodał, wyjeżdzając z parkingu.


Świetnie. Myślałam, że ten wieczór spędzimy razem, we dwoje, a nie z jego przyjaciółmi. Lubie chłopaków, ale czasami nie wiem jak delikatnie powiedzieć Calumowi że chciałabym chociaż raz wyjść gdzieś bez nich. 


-Luke też będzie?- mruknęłam przeciągle. 

-Tak. Coś nie tak? Ostanio zauważyłem że nie darzycie się ogromną sympatią- zaśmiał sie podgłośniając radio. Właśnie leciało The 1975 z kawałkiem "Girls"

-Wszystko okej- burknęłam. 


Tak, to prawda. Ja i Luke szczerze się nienawidzimy. On, jako jedyny wie o mojej przeszłości i lepiej byłoby gdyby tak zostało do końca, jeśli nie.. to skończy o wiele gorzej niż mu sie wydaje. Pieprzony skurwiel. Jednak wolałabym żeby nikt, a w szczególności Calum, się o tym niedowiedział. 


-Co jest Kourtney?- spojrzał na mnie, gdy samochód zatrzymał sie na światłach.

-Nic. A co ma być?- zapytałam, zakładając noge na noge.

-Zawsze, gdy mówie o Luke, Twój humor momentalnie zmienia się na gorszy.

-Po prostu nie przepadam za nim, a on za mną. Błagam, nie karz mi tłumaczyć Ci o co chodzi- westchnęłam.

-No dobrze- wjechał na miejsce parkingowe i zgasił silnik. 


Calum dobrze wie, że temat mój i Luka to ostatni temat o którym chce rozmawiać, dlatego nigdy też nie chciał mnie wypytywać o te sprawy. I dobrze, bo gdyby dowiedział sie o wszystkim to byłabym skończona. 

Wysiadłam z samochodu i poprawiłam kurtkę. Spojrzałam na zegarek i chwyciłam chłopaka za rękę. 


-Jest 21:15- powiedziałam, patrząc na niego.

-Cóż to by było za spotkanie, gdybyśmy sie nie spóźnili- zaśmiał sie, otwierając drzwi.

-To Twoja wina- wzruszyłam ramionami i ruszyłam do stolika przy którym siedzieli już Ashton, Luke i Michael. Przywitaliśmy sie z nimi i zajeliśmy miejsca.

-Co zamawiamy?- zapytał po chwili Ash.

-Ja na początek wezmę tylko wodę z cytryną- uśmiechnęłam sie, zamykając karte. 

Chłopaki zamówili sobie coś do jedzenia i gdy złożyli już zamówienie, postanowili podejść do stołu od bilarda. Oczywiście wszyscy tylko nie Luke. Oparłam sie o o krzesło i uniosłam brwi patrząc na niego z pogardą. 

-Co?- zapytał, śmiejąc sie chamsko.

-Mam ogromną nadzieje że nie spierdolisz mi tego wieczoru- przeczesałam dłonią włosy.

-Dlaczego nie miałabym tego robić?- zdziwił sie, przygryzając dolną wargę na której znajdował się kolczyk. 

-Nie wkurwiaj mnie, proszę. Oboje wiemy że ty też nie byłeś i nie jesteś święty- zaśmiałam sie kiwając głową. Calum już sie zorientował, że się nie lubimy- dodałam, siegając po szklanke z wodą.

-Jak to?- zdziwił sie. 

-No nie wiem, przecież na pierwszy rzut oka widać że wręcz się kochamy- rzuciłam sarkastycznie. Ja pierdole, Hemmings naprawdę nie wiesz o co chodzi? Przecież każdy zdrowy na umyśle człowiek po jakimś czasie zauważyłby że nie przepadamy za sobą- westchnęłam. 

-Więc co teraz? 

-Nie wiem, ale nie myśl sobie że zaczne udawać, że Cie lubie. 

-Masz z nimi jeszcze jakiś kontakt?

-Co?! Nie, od 2 lat już nie- pokiwałam przecząco głową. - A ty?- zapytałam po chwili.

-Nie.- odpowiedział krótko.

-A bierzesz jeszcze? 

-Nie Twój pierdolony interes- mruknął.

Czyli bierze.

-Kurwa, Luke powiedz mi- wywróciłam oczami.

-Może biore.. to że ty jesteś czysta nie znaczy że ja też musze być- warknął.

-Uspokój sie, nie rób szopki- odpowiedziałam. Nie będę ratować Ci dupy kolejny raz- mruknęłam, na co blondyn głośno się zaśmiał. 

-Ty mi? Chyba ja Tobie- powiedział.

-Z tego co pamiętam, to ja kryłam Cie przed starymi, więc sie zamknij skarbie- uśmiechnęłam sie chamsko i zauważyłam że reszta chłopaków zmierza w naszą strone. 

-O czym gadacie?- Calum usiadł obok mnie i objął ramieniem. 

-O niczym kochanie- uśmiechnęłam sie. Jestem głodna, zamawiamy coś do jedzenia?- zwróciłam sie do chłopaków.

-Ja też..- powiedział Michael otwierając karte. - Chyba wezmę steka- zamyślił sie. 

-A ja burgera- powiedziałam bez zastanowienia. -Zaraz wracam- wstałam z miejsca i ruszyłam w strone toalety. 


Umyłam ręce i poprawiłam włosy, przeglądając sie w lustrze. Wychodząc z toalety natknęłam sie na stojącego przed nią Luka, który w ustach trzymał zapalonego papierosa.


-Tu nie można palić- mruknęłam wskazując na tabliczke która wisiała na ścianie.

-I..?- złączył brwi i spojrzał na mnie jak na kretynke. -Wisi mi to i powiewa koło dupy- zaciągnął sie i wypuścił z ust biały dym.


Wywróciłam oczami i już chciał wrócić na miejsce kiedy Luke złapał mnie za nadgarstek.


-Słuchaj Kourney, musisz wiedzieć o tym, że Calum też nie był z Tobą szczery.

-O czym ty pieprzysz?- wyrwałam ręke z jego uścisku.

-Naprawdę nie potrafisz sklejać faktów? Myślisz że dlaczego Calum nigdy nie wypytuje Cie dlaczego ja i ty sie nie lubimy? Też był w tym pierdolnym gangu więc nie chce żebyś się czegokolwiek domyśliła- zgasił papierosa i spojrzał na mnie. 

-Kłamiesz- powiedziałam krótko.

-Nie chcesz mi wierzyć to nie. Ale musisz wiedzieć, że to całe gówno nigdy się nie skończy. Bądź ostrożna, Kourtney- odpowiedział poważnie, odwrócił sie na pięcie i ruszył w kierunku naszego stolika.